B i o g r a p h y

Maria Peszek was born in 1973 in Wroclaw into a family of actors, including her father Jan and brother Blazej. In an interview she said: "I always knew I'd be an artist. At first I wanted to work in the circus, later then I dreamt about a career in opera, after that I already knew I would become an actress." (Gazeta in Krakow, no. 131, 7-8 June 1997). In 1996, she graduated from the acting school in Krakow.

Her debut appearance was in the 1995 production of Bruno Schulz's SANATORIUM UNDER THE HOURGLASS / SANATORIUM POD KLEPSYDRA, directed by Jan Peszek at the Slowacki Theatre in Krakow. In 1996, Jerzy Grzegorzewski invited her to play the part of Malgoska in Molier's DON JUAN; since that time, she has been associated with Warsaw's Studio Theatre. She still works with Jerzy Grzegorzewski in his productions at the National Theatre, which have included Stanislaw Wyspianski's NOVEMBER NIGHT / NOC LISTOPADOWA (1997), Witold Gombrowicz's WEDDING / WESELE (1998). She played the leading role in the Studio Theatre's 1997 production of Gombrowicz's IVONA, PRINCESS OF BURGUNDIA / IWONA, KSIEZNICZKA BURGUNDA, directed by Ewa Bulhak, and appeared in Zbigniew Brzoza's production of ANTIGONE by Sophocles (1998). Reviewers praised her "pure nonsense/serious" performance in Danilo Charms's BAM, directed by Oskar Korsunovas at the Studio Theatre (1998). "This young actress has hinted at the unusual acting talents. Her role in Korsunovas's production is a true concert for acting talent. Maria Peszek internalized Charms' entire poetics and she herself embodied this poetry, killing her audience with a strange laugh every few minutes, like a cartoon character," wrote Piotr Gruszczynski. (Tygodnik Powszechny, no. 29, 19 July 1998)

She also got very good reviews for her performance as Simoninia in Ramon del Valle-Inclan's GOD'S WORDS, directed by Piotr Tomaszuk at Warsaw's Variety Theatre (1998). Although hers was not a leading role, it was nevertheless important to the production. "The marvelous thing about this role is that Maria Peszek does not act at all. She does acts, but her acting emerges organically from the situation, from her body and words, and that's why we do not interpret this role as a an instance of acting virtuosity, but as reality (...). In a play, which has its high and low points, we swing between images of the Spanish poor and a morality play, Maria Peszek's Simonia is the most reliable role." (Roman Pawlowski, Gazeta Wyborcza, no. 292, 14 December 1998.)

The fairy tale for adults - Winnie, based on Alan Alexander Milne's WINNIE THE POOH, directed by Piotr Cieplak at the Studio Theatre (1999) received mix reviews from the critics, but this time, too, Maria Peszek's performance was very well received. Janusz P. Kowalczyk wrote: "In my opinion, whoever hit on the idea of casting Maria Peszek as Winnie the Pooh deserves an Oscar, she is a winner in that role from the moment she appears on stage. She has won over her audience as Winnie the Pooh, even though her incarnation is very different than the Pooh of the book's illustrations by Ernest H. Shepard, or in Disney's later adaptation. Peszek's interpretation of the teddy bear's personality is very believable" (Rzeczpospolita, no. 253, 28 October 1999). "How should we describe Maria Peszek in the role of Winnie the Pooh? Chaplinesque? Marionette-like? Maybe cartoon-like, like in the old animated cartoons, whose characters were made out of a few pieces of cardboard that had been cut and folded, or out of a few building blocks or marbles, who were often one-dimensional and lived their adventures in their own limited way." (Jacek Kopcinski, Teatr, no. 10/12, 1999)

As an actress, Maria Peszek does not shy away from new challenges and artistic experiments. In Helmut Kajzar's production of ORCA ACT / AKT ORKI, directed by Piotr Lachmann at the Poza Videotheatre, she played alongside Jolanta Lothe-Lachmann and her father Jan Peszek in this multimedia performance. At the 21st Review of Theatrical Songs in Wroclaw, she played the role of Gelsomina from the Fellini's LA STRADA in the song "I'm the wind, I'm a storm" by Mateusz Pospieszalski and Rafal Dziwisz. Her performance as the Fat Angel in Peter Turrini's LOVE IN MADAGASCAR, directed by Zbigniew Brzoza at the Studio Theatre (2000), was also very close to the mood and conventions of Fellini's films. The actress has played in several plays produced by Polish Television. One of them was the role of Olga in Marius von Mayerburg's play FIRE FACE / FEUERGESICHT, directed by Piotr Lazarkiewicz (2000).




Miasto mania
- 2005 -

Moje miasto
Ćmy
Mam kota
Sms
Ballada nie lada
Pieprzę cię miasto
Czarny wtorek
Lali lali
Mgła
Nie mam czasu na seks
Miły mój

Mp3 Clip to discover her music
 


Maria Awaria
- 2008-09-19 -

Miś
Kobiety Pistolety
Marzne bez ciebie
Rosól
Milosc w systemie Dolby Surround
Reks
Hujawiak
Maria Awaria
Superglue
Ciało
Rozpuda
Hedonia
Ładne słowa
Muchomory
 

Non albums Tracks
- Misc -

Deszcz
Piosenka dla Edka

Siku
W deszczu maleńkich żółtych kwiatów


Add some NEW lyrics (B-sides, live tracks, Cover), want to CORRECT some of them or found a BUG ? Just send a little EMAIL or simply post a message on the FORUM. Thanx !

Miasto mania

*** Thanx a lot to Finula for these lyrics ***

Moje miasto

Ze światła poczęte
Moje miasto
Z deszczu wyżęte
Moje miasto
Ze światła poczęte
Moje miasto
Z deszczu wyżęte
Moje miasto

Z puzzli domów
Samochodów i wind
Mieszkańców
Mętów przekrętów
Psów sklepów
Dyskotek i kin
Szpitali cmentarzy
I gliniarzy
Bazarów browarów
I kiosków
Hipermarketów
Gadżetów
Pseudofacetów
I superkobitek
Moje miasto
Przestrzeni rozbitek

Ze światła poczęte
Moje miasto
Z deszczu wyżęte
Moje miasto
Ze światła poczęte
Moje miasto
Z deszczu wyżęte
Moje miasto

Moje miasto
Na rogatkach niejasne
W centrum wyjaśnione marmurowe
Bankomatowe
Moje miasto
Z wyobraźni wykute
Mostami zasnute
Moje miasto
We mgle ginące
W słońcu się rozciągające
Moje miasto
Martwe w nocy
O świcie
Tramwajami rozwożące znowu życie

Ze światła poczęte
Moje miasto
Z deszczu wyżęte
Moje miasto
Ze światła poczęte
Moje miasto
Z deszczu wyżęte
Moje miasto

Miasto moje
W tobie moje niepokoje
Ze światła poczęte
W tobie moje niepokoje
Z deszczu wyżęte
W tobie moje niepokoje
Wiecznie niewyspane
W tobie moje niepokoje

Ćmy

Ja i ty
Nocne miasta ćmy
Ty i ja
Dziwne miasta dwa
Lubię cię
Bo nigdy nie zostajesz na dłużej
Niż na jedną noc
Gdy cię nie ma
Wtedy ciebie zastępuje
Czarny nocy koc

Ja i ty
Nocne miasta ćmy
Ty i ja
Dziwne miasta dwa
Niczego więcej nie chcę
Niczego nie muszę
Niczego już nie szukam
Śpimy przytuleni
Jak dwoje szczeniąt
Którym zdechła suka

Ja i ty
Nocne miasta ćmy
Ty i ja
Dziwne miasta dwa
Niczego więcej nie chcę
Niczego nie muszę
Niczego już nie szukam
Śpimy przytuleni
Jak dwoje szczeniąt
Którym zdechła suka

Mam kota

Mam kota
Na gorącym dachu mojej głowy
On czuwa
Nad smakiem i kolorem
Moich nocnych spraw
Chociaż ciemno
On w środku się żarzy
W mroku błyszczy
Ja mruczę i marzę, że
Mam psa na niebie
Wyprowadzam go na spacer wśród gwiazd
Bez smyczy
Bez kagańca hula
Wśród niebieskich traw
Chociaż ciemno
On w środku się żarzy
W mroku błyszczy
Ja gwiżdżę i marzę, że
Mam kota
Na gorącym dachu mojej głowy
On czuwa
Nad smakiem i kolorem
Moich nocnych spraw
Chociaż ciemno
Ja w środku się żarzę
Świecę mrokiem
I tęsknie za smokiem
Tęsknie za smokiem
Tęsknie za smokiem
Tęsknie za smokiem

Sms

Samolot pisze wiersz na niebie
Wysyłam go do ciebie
Taki krótki esemes:
Czekam
Przyleć
I mnie weź
Czekam
Przyleć
I mnie weź
Czekam
Przyleć
I mnie weź
Czekam
Przyleć
I mnie weź

Chcę pokochać anioła
Który ma na moim punkcie fioła
Chcę pokochać anioła
Który ma na moim punkcie fioła
W mojej nieziemskiej sukience
Bierze mnie naprędce
I nie muszę być
Dla niego wcale goła
Kwadratura koła
Dla niego wcale goła
Kwadratura koła

Polecimy razem na niebieskie łąki
Tam się wystroimy
Jak gwiezdne pająki
Polecimy razem na niebieskie łąki
Tam się wystroimy
Jak gwiezdne pająki

Samolot pisze wiersz na niebie
Wysyłam go do ciebie
Taki krótki esemes:
Czekam
Przyleć
I mnie weź
Czekam
Przyleć
I mnie weź
Czekam
Przyleć
I mnie weź
Czekam
Przyleć
I mnie weź

Czekam
Przyleć
I mnie weź
Czekam
Przyleć
I mnie weź
Czekam
Przyleć
I mnie weź
Czekam
Przyleć
I mnie weź

Czekam
Przyleć
I mnie weź
Czekam
Przyleć
I mnie weź
Czekam
Przyleć
I mnie weź
Czekam
Przyleć i...

Ballada nie lada

Ballada to nie lada
Nie lada ballada
O dziewczynie
Która pracowała
W punkcie skupu i sprzedaży ciała
Ale się źle sprawowała
Bo się nie sprzedawała
Tylko za darmo się oddawała
Miną nadrabiała
Czego nie zdołała zrobić
Przy użyciu swego ciała
Ale pieniędzy nigdy nie brała
Więc korzyści
Punkt skupu i sprzedaży ciała
Z niej żadnej nie miał
A bardzo tego chciał
Bo tak absurdalnie się sprzedawała

Ballada to nie lada
Nie o ladacznicy
Ani ulicznicy
Bo się udzielała
W bardzo szacownej dzielnicy
Luksusowych dziwek
Najdroższych używek
Luksusowych dziwek
Najdroższych używek
Raz gorąco zaprotestowała:
Tego nie zrobię
Klient mi żąda
Bym się mu pokazała
Zupełnie bez ciała
Chce bym się kochała z nim
Samą duszą
A przecież duszę
Zawsze przy tym duszę
By dusza nic nie czuła
Choćbym sama była
Nawet bardzo czuła
Występna więc była
I dla wszystkich dostępna
Choć się wciąż broniła
Przed praniem pieniędzy
W pralce swego ciała
Ale i tak się do nieba nie dostała
Bo zamknięte na cztery jest spusty
Dla pracowniczek rozpusty

Ballada to nie lada
Nie o ladacznicy
Ani ulicznicy
Bo się udzielała
W bardzo szacownej dzielnicy
Luksusowych dziwek
Najdroższych używek
Luksusowych dziwek
Najdroższych używek

Pieprzę cię miasto

Pieprzę cię miasto
Twoje krwawe dzieje
Bledną gdy dnieje
Pieprzę cię miasto
W tobie sobie mieszkam
Co nie znaczy
Ze spieprzam
Lub że się dobrze tu czuję
Po chuje

Pieprzę cię miasto
Chodzę własnymi drogami
A ty mi je wyznaczasz
Swymi przystankami

Pieprzę cię miasto
Jesteś jak stare ciasto
Miasto-pasożycie
Pieprzę cię nad życie
Ale też nie widzę
Innego miast ciebie
Więc pieprzę cię miasto czule
Bo jesteś moim miastem
Któremu znów wrzasnę
Pieprzę cię miasto
Pieprzę cię miasto
Pieprzę cię miasto
Pieprzę cię miasto

Truje mnie miasto
Upija mnie miasto
Przeraża mnie miasto
Zachwyca mnie miasto
Zabija mnie miasto
I wskrzesza mnie miasto i
Pieprzę cię miasto
Pieprzę cię miasto

Mania z miasta
Miasto mania
Maniakalna
Horrendalna
Absurdalna
Łatwopalna
Absurdalna
Łatwo
Pieprzę cię miasto
Pieprzę cię miasto

Czarny worek

Zamknij drzwi
Bóg z nas drwi
Przytul mnie
Boję się
Czarny worek trupów wbród
Koniec świata, umarł bóg
Idzie zimne i nieznane
Idzie wielkie mózgów pranie
Czarny worek trupów wbród
Koniec świata, umarł bóg

Kochaj mnie
Jeszcze czas
Bo za chwilę
Nie ma nas
Idzie straszne i nieznane
Idzie snów wymazywanie
Czarny worek trupów wbród
Koniec świata, umarł bóg

Przytul mnie
Kochaj mnie
Boję się
Boję się
Kocham cię i nie przestanę
Ale teraz koniec, amen
Czarny worek, pełna pustka
Suche morze, ślepe lustra
Czarny worek trupów wbród
Koniec świata, umarł bóg

Przytul mnie
Kochaj mnie
Boję się
Boję się
Przytul
Kochaj
Przytul
Kochaj
Kocham cię i nie przestanę
Ale teraz koniec, amen
Kocham cię i nie przestanę
Ale teraz koniec, amen

Lali lali

Do snu cię ukołyszę
Lecz wpierw się tobą nasycę
Zabiorę i przemycę
Twoją tajemnicę

Spij i śnij
Zaśnij

Dam ci maku
Mój ślimaku
Zaśnij
Zaśnij w mym hamaku

Przykryję cię sobą
Ciepłą mą osobą
Do snu cię utulę
Ciałem opatulę

Spij i śnij
Z moich ust ciemność pij
Z moich ust ciemność pij

Ukradnę cię
Zabiorę
Umyję i przebiorę za siebie
Lali lali
Będziesz w moim niebie

Spij i śnij
Z moich ust ciemność pij
Spij i śnij
Zaśnij

Mgła

Ja tam
Ty tu
Co noc
Bez snu
Tam ty
Tu ja
A między mgła
Docierasz do mnie przez tysiąc kilometrów
A ja się waham na brzegu centymetrów

I kocham cię
I waham się
Do ciebie chcę
Lap mnie łap
Jestem lekka jak ptak

Ja tam
Ty tu
Co noc
Bez tchu
Tam ty
Tu ja
A między mgła
Docierasz do mnie przez tysiąc kilometrów
A ja się waham na brzegu centymetrów

I kocham cię
I waham się
Więc skaczę w mgłę
Lap mnie łap
Jestem lekka jak ptak
A jak nie - nie ma mnie
A jak nie - nie ma mnie
A jak nie - nie ma mnie
A jak nie - nie ma mnie
A jak nie - nie ma mnie
A jak nie

Nie mam czasu na seks

Tęsknota
We mnie siedzi
Jak drucik z miedzi
Się żarzy
Rzęsy mi parzy

Nie mam czasu na seks
A tak bardzo chciałabym mieć
Nie mam czasu na kochanie
Na pieprzoty, całowanie

Tęsknota
Spać nie daje
Aż serce staje
Umieram
I się rozbieram

Nie mam czasu na seks
A tak bardzo chciałabym mieć
Nie mam czasu na kochanie
Na pieprzoty, całowanie

Tęsknota
We mnie siedzi
Jak drucik z miedzi
Się żarzy
Parzy i parzy
Parzy i parzy
Parzy i parzy
Parzy

Nie mam czasu na seks
A tak bardzo chciałabym mieć
Nie mam czasu na kochanie
Na pieprzoty, całowanie

Na kochanie, całowanie
Na kochanie, całowanie
Na kochanie, całowanie
Na kochanie, całowanie
Na kochanie, całowanie
Na kochanie
Nie mam czasu na seks
Na kochanie, całowanie
Na kochanie, całowanie
Na kochanie, całowanie
Całowanie
Nie mam czasu na seks
A tak bardzo chciałabym mieć
Nie mam czasu na seks
Nie mam czasu na seks

Miły mój

Miły mój
Ty zawsze przy mnie stój
We śnie na jawie
Spotkajmy się na kawie
Miły mój
Ty zawsze przy mnie stój
Przez sen czuję cię
I śnię, że cię chcę
W nicość popłynę
Po czerwonym winie
W twoich dłoniach się rozpłynę
Zaciągam się tobą
Choć nie palę w nocy
Przyjdź mi do pomocy
Daj ogień i skręta
Śnią mi się bliźnięta
Daj ogień i skręta
Śnią mi się bliźnięta

Miły mój
Ty zawsze przy mnie stój
We śnie na jawie
Spotkajmy się na kawie
Miły mój
Ty zawsze przy mnie stój
Przez sen czuję cię
I śnię, że cię chcę
Zaciągam się tobą
Chociaż nie palę
Chociaż nie palę wcale
W nicość popłynę
Po czerwonym winie
W twoich dłoniach się rozpłynę

Miły mój
Ty zawsze przy mnie stój
We śnie na jawie
Spotkajmy się na kawie
Miły mój
Ty zawsze przy mnie stój
Przez sen czuję cię
I śnię, że cię chcę
La la la la la la la
La la la la la la la
La la la la la la la la
Miły mój
Ty zawsze przy mnie stój
Bo czy sen czy jawa
W moim ciele lawa
W moim ciele lawa
W moim ciele lawa
W moim ciele lawa

Maria Awaria

Miś

Jestem polarnym niedźwiedziem
Zedrzyj ze mnie futro
J
utro, albo jeszcze lepiej dziś
Jestem twój polarny miś

Pod lód ciągnie mnie
Twój arktyczny wzwód

Jestem misiem
Kochać chce mi się
J
estem misiem
K
ochać mi się chce

Zabierz mnie na ryby
Na błękitne
wieloryby
Zabierz mnie na lody
I
na białe samochody
Zabierz mnie gdzie chcesz
J
estem twój drapieżny zwierz

Pod lód ciągnie mnie
T
wój arktyczny wzwód

Jestem misiem
Ko
chać chce mi się
Jestem misiem
Kochać mi się chce

Jestem misiem
Kochać chce mi się
Jestem
misiem
Kochać mi się chce

Kobiety pistolety

Są kobiety pistolety
I kobiety jak rakiety
C
hude, długie i wysokie
Z wydepilowanym krokiem

Są kobiety bezzmar
szczkowe
Fit kobiety luksusowe
P
ielęgnacji wciąż oddane
Z samych siebie odessane

Są kobiety
pistolety
Pielęgnacji wciąż oddane
Z samych siebie odessane

A ja dla własnej wygody
Zapuszczam swe ogrody
I kolekcjonuje wzwody
J
a, metr pięćdziesiąt dwa

Są kobiety pistolety
I kobiety jak rakiety
C
hude, długie, opalone
Z wydepilowanym łonem

Są kobiety doskonałe
Z wyrzeźbionym gładkim ciałem
Odmłodzone, odbarwione
Całkiem z wieku odsączone

A ja dla własnej wygody
Zapuszczam swe ogrody
I kolekcjonuje wzwody
J
a, metr pięćdziesiąt dwa
Dziko rosnącego nieba

Lubię skóry mojej smak
I fakt, że zawsze jestem na tak
I
lubię też, w moich ustach słowo "fuck"

I lubię ten smak gdy w ustach mam
Słowo "fuck"

 Marznę bez Ciebie

Marznę bez Ciebie
Zamarzam powoli
S
ię kulę
Nad ranem tulę Twoją koszulę
Czule
Z
awijam się w dywan
Twym zapachem się przykrywam

Kocham się ze snami
Które noc zamiast Ciebie dał mi

Jak gejsza bez kimona
Joko Ono bez Lenona
Jak Tokio pod śniegiem
Marznę bez Ciebie

Marznę bez Ciebie
Zamarzam powoli
S
ię kulę
Nad ranem tulę Twoją koszulę
Czule
Z
awijam się w dywan
Twym zapachem się przykrywam

Bez ciebie chłód
Bez ciepie mroź
Gaśnie na niebie wielki wóz

Jak gejsza bez kimona
Joko Ono bez Lenona
Jak Tokio pod śniegiem
Marznę bez Ciebie

Jak gejsza bez kimona
Joko Ono bez Lenona
Jak bez słońca piegi
Marznę bez Ciebie

Bez Ciebie mróz

Rosół

Lubię być kurą domową
Do pralki wrzucić problem wraz z głową
Pralka pierze, ja nie wierzę w nic
Słodko jest nie myśleć o niczym
Się zgubić we własnej spódnicy
Kochanie robię pranie...

Rosół z siebie robię
I podaję tobie
Wprost do ust
Mój niedzielny biust

Filety z twojej kobiety
Rosół z domowej kury
A na deser chmury

Jestem kura nioska
I kura beztroska
Zamiast jajek znoszę kilka bajek
Z głupich myśli się obieram
Do rosołu się rozbieram
Zrzucam pierze i nie wierzę w nic

Chcę być twoją kurką
Niedzielnym obiadkiem
Kuchennym fartuszkiem
Twoim cackiem z dziurką

 Miłość w systemie Dolby Surround

W czwartek z mlekiem Bartek
W wannie pełnej mleka całowanie
Więc aż żal że słyszę
Przez mleczna ciszę
-Piosenka dla Zenka
Serce prawie pęka
Ale Bartka w tym mleku zostawiam
Wybiegam przez miasto się przeprawiam
Gdyż, z Zenkiem muszę się zapoznać
Jego dłonie w tłumie innych poznać
I już
W jakiejś bramie z Zenkiem
Śpiewamy piosenkę
Zenek bo miał okrutnie minową sukienkę
I już się zabiera do moich skarpetek
Kiedy z za węgla pojawia się Mietek
Objawia przecudnej urody napletek
Mietek
Z rozkosznie kłującym zarostem
Trochę smutnym wzrokiem
I z olbrzymim wzrostem
Mietka urok menela ciut mnie onieśmiela
Ale w jego oczach totalnie się topie
I przez cały miesiąc z Mietkiem
Jak z wyrokiem skazana żyję na najcudowniejsze na świecie kolana

Nie umiem żyć w mono
Wybieram stereo
A w ogóle lubię Love
W Dolby surround
Do you wanna play with me
Lost and fun
Do you wanna play with me
Lost and fun

Z modlitwy do Mietka
Wyrywa mnie głos Edka
A tak naprawdę nie głos a brzuch
Obleczony w najmiększą na tym świecie skórę
Edek przenosi mnie w rozkoszy Himalaje
Więc z Edka brzuchem przez blisko rok się nie rozstaję
Kolej na wiek Waldka co ma piękne stopy
Na których razem wchodzimy do Europy
Sylwka którego brwi
Otwierają mi kosmosu drzwi
I Władka z torsem niczym czekoladka

Nie umiem żyć w mono
Wybieram stereo
A w ogóle lubię Love
W Dolby surround
Do you wanna play with me
Lost and fun
Do you wanna play with me
Lost and fun

Nie umiem żyć w mono
Wybieram stereo
A w ogóle lubię Love
W Dolby surround
Do you wanna play with me
Lost and fun
Do you wanna play with me
Lost and fun

Reks

Na słowo sex
Odezwał się Reks
Pod stołem siedział
Z nami pod społem
Zawył z tęsknoty do mojej cnoty
Z całej swe psiej istoty
Szukał miejsca na psoty
Ignorował koty
Polował na stonogi
I odrzucał pierogi

Reksio do nogi
Przerobie na hot-dogi

Hujawiak

Poliż mnie, i'm polish
Albo jeśli wolisz
Możesz mnie posolić
Albo wymiętolić

Poliż mnie,
i'm polish
A
lbo jeśli wolisz
Możesz mnie posolić
Albo wymiętolić

Nie wiem, szukam
W różne drzwi pukam
Puk puk, fuck fuck
Fuck you, how do you do

Poliż mnie, i'm polish
Albo jeśli wolisz
Możesz mnie posolić
Albo wymiętolić

Poliż mnie, i'm polish
Albo jeśli wolisz
Możesz mnie posolić
Albo wymiętolić

Nie wiem, szukam

W
różne drzwi pukam
Puk puk, fuck fuck
Fuck you, how do you do

Chodzę, pukam
Pukam i fukam
Fukam i fuckam
P
ójdę po rozum do krowy

Nie wiem, szukam
W różne drzwi pukam
Puk puk, fuck fu
ck,
Fuck you, how do you do

Maria Awaria

W głowie mi się przepaliły wszystkie bezpieczniki
Szlag trafił święty spokój, roztrzaskał liczniki

Cała jestem bałaganem i Twoim wojennym stanem
Nie nie nie
Nie jestem spokojna
W mojej głowie wojna

Maria Awaria inwentaryzacja
Przerwa w dostawie spacja

Sama jestem sobie winna
Jestem inna niż powinnam
Poza normę wystrzelona i wykolejona

Maria Awaria inwentaryzacja
Przerwa w dostawie pałza spacja
Niezależna stacja
Ja ocean niespokojny
W mojej głowie gwiezdne wojny
Poza normę nie wystrzelam
I raz po raz wykolejam

Superglue

Rozpadam się na kawałki,
Kłębki, strzępki, niedopałki
Ty mnie zbierasz, i z powrotem sklejasz
Hej, hej, hej
Hej, hej, hej
T
yś mój klej
Superglue, I love you

Ty mi mleko przynosisz do łóżka
Jesteś moja na bezsenność wróżka
Ty mnie zbierasz i z powrotem sklejasz
Hej, hej, hej
Hej, hej, hej
T
yś mój klej
Superglue, I love you

Ty prasujesz pomięte moje sny,
I ty karmisz w mojej głowie głodne psy
Mnie ubierasz i z powrotem sklejasz
Hej, he
j, hej,
Hej, hej, hej
T
yś mój klej
Superg
lue, I love you

Hej, hej, hej
T
yś mój klej
Superglue, I love you

Ciało

Moje ciało samo wstało i się do goła rozebrało
Twemu ciału się przyjrzało i się mu zachciało
Ciało z ciałem się spotkało
Ciało Ciału powiedziało "ciał ciał"
I sie stało
Ciało z ciałem się skleiło
Ciału ciało ciała dało
Ciałom razem było miło
Chociaż ciągle było mało
Ciało z ciałem czary mary
To moje wyznanie wiary
Oto moja w ciało wiara
Od niej temu światu wara

Wierze w ciała zmartwychwstanie
Poprzez czułośc przez kochanie
Ciało z ciałem niech się sklei
Od niedzieli do niedzieli niech trwa
Ciała z ciałem modlitwa aaaaaaaa

Wierze w ciała zmartwychwstanie
Poprzez czułośc przez kochanie
Ciało z ciałem niech się sklei
Od niedzieli do niedzieli niech trwa

Przyszło do mnie Twoje ciało
Mego ciała zażądało
Moim ciałem się przykryło
Bo zimno mu było
Ciało z ciałem się spotkało
Ciało ciału powiedziało
"ciał ciał"
I się stało
Ciało z ciałem się skleiło
Ciało ciału sie oddało
Ciału z ciałem było miło
Chociaż ciągle było mało

Rozpuda

Rozkładam ręce
Rozsuwam uda
Leżę bezbronna
Jak rozpuda
Leżę na wznak
I tak chcę, tak
Kładę się na wznak
I tak chcę, tak

Lubię Twoje to
I lubię też tamto
Kiedy tamto wstaje
Ja się staję
Nimfomańką

Leżę na trawie
Martwa prawie
Na Ciebie czekam
Rdzą się powlekam
Leżę na wznak
I tak chcę, tak
Kładę się na wznak
I tak chcę, tak

Lubię Twoje to
I lubię też tamto
Kiedy tamto wstaje
Ja się staję
Nimfomańką

Otwieram usta
Otwieram okno
Na Ciebie czekam
Mi mokro

Henonia

Nie mam najmniejszych złudzeń
Co do przyszłych przebudzeń
Choć bardzo bym chciała, jak inni by chcieli
Po śmierci obudzić się w nieba pościeli
Ciało pielęgnuje bo jest domem duszy
I gdy jest mi dobrze
Moja dusza mruczy
Nie mam najmniejszych złudzeń,
Co do przyszłych przebudzeń
Choć bardzo bym chciała, jak inni by chcieli
Po śmierci obudzić się w nieba pościeli
Ciało pielęgnuje bo jest domem duszy
I gdy jest mi dobrze
Moja dusza mruczy
Więc zamiast tu stygnąć
W strachu przed wiecznością
Ja wolę bezwstydnie
Namakać czułością

Ładne słowa

Rzekły mi cioty z unijnej wspólnoty
Że ładne słowa to

Korylacja
, cumulus
Pilśniowe, yoko hama
Alabama, hamulec

Pilates
, kanalia
Obibok, azaliż
Bzik


Ple, ple
Pif, paf
Ping pong

Brzydkie słowa to
R
ajstopy, wędlina
Skoroszyt, nagrzewnica
S
zczyt, rybitwa
Z
bieg, żuchwa
Wytwórnia, nacisk

Muchomory

Nie jestem dziś w sosie
Muchy mam w nosie
J
estem w kłopocie
Jak śliwka w kompocie

Nie jestem dziś w sosie
Muchy mam w nosie
J
estem w kłopocie
Jak śliwka w kompocie
I
jak dziura w płocie...

By się pozbyć złych humorów
Robię zupę z muchomorów

Bardzo pyszna to potrawa
A do tego jeszcze trawa...
Zupa halucynowa zaraz będzie gotowa

Muchomory na humory
Grzybki w sosie na muchy w nosie

Zrazy z ekstazy
K
waśne kompoty
Na płoty, na poty

By się pozbyć złych humorów
Robię zupę z muchomorów

Bardzo pyszna to potrawa
A do tego jeszcze trawa...
Zupa halucynowa zaraz będzie gotowa

Muchomory na humory
Grzybki w sosie na muchy w nosie

Muchomory na humory
Grzybki w sosie na muchy w nosie

Muchomory na humory
Grzybki w sosie na muchy w nosie

Muchomory na humory
Grzybki w sosie na muchy w nosie

Muchomory na humory
Grzybki w sosie na muchy w nosie

Muchomory na humory
Grzybki w sosie na muchy w nosie

Nie jestem dziś w sosie...

Non albums Tracks

Deszcz

(Studio /home recording/ version)

Deszcz, deszcz
Zwyczajny deszcz
A ja się robię całkiem nadzwyczajna
I bardzo fajna, bardzo fajna
Do kochania rzecz
Sama się nie poznaję
Sama się nie wyznaję
W czym rzecz
Zwykły deszcz mnie zmienia
W do kochania rzecz
W do kochania rzecz

Mania, Mania, Mania
W deszczu do kochania
Mania
W deszczu do kochania

Możesz mnie mieć, deszczu
Mnie sobie weź, deszczu
Jak tylko chcesz
Mnie sobie weź

W deszczu mnie pieść, deszczu
W deszczu mnie bierz, deszczu
Gdzie tylko chcesz
Mnie sobie weź

Deszcz, deszcz
Deszcz, deszcz
Zwyczajny deszcz mnie zmienia
W do kochania rzecz

Mania
W deszczu do kochania
Mania
W deszczu do kochania
W deszczu do kochania
Deszcz

 

Deszcz

(Live at Punkt, October 4, 2006)

Deszcz, deszcz
Zwyczajny deszcz
A ja się robię nadzwyczajna
Deszcz, deszcz
Zwyczajny deszcz
A ja się robię nadzwyczajna
Sama się nie poznaję
Sama się nie wyznaję
W czym rzecz
Zwykły deszcz mnie zmienia
W do kochania rzecz
Zwykły deszcz mnie zmienia
W do kochania rzecz

Mania
W deszczu do kochania
Mania
W deszczu do kochania

Deszcz, deszcz
Zwyczajny deszcz
A ja się robię całkiem nadzwyczajna
I bardzo fajna, bardzo fajna
Do kochania rzecz

Mania
W deszczu do kochania
Mania
W deszczu do kochania

Deszcz, deszcz
Do kochania rzecz
Do kochania rzecz
Do kochania rzecz
Do kochania
Rzecz

Możesz mnie mieć, deszczu
Mnie sobie weź, deszczu
Jak tylko chcesz
Gdzie tylko chcesz

W deszczu mnie pieść, deszczu
W deszczu mnie bierz, deszczu
Gdzie tylko chcesz
Mnie sobie weź

Mania
W deszczu

*** Thanx a lot to Billy for this one ***

Piosenka dla Edka

(Live at Punkt, October 4, 2006)

Dobranoc
Idę spać
Kurwa mać
Kurwa mać
Gdzie moja torebka
Prezent od Edka
W niej moje myśli
I moje plany
Co teraz zrobię
Rany...

Sama spędzę noc
We dwoje
Z moim cieniem
I nadzieniem
Jeśli chcesz
tu do mnie trafić
adres sobie Edek zapisz

Mania
Ulica kochania
Mania
Ulica kochania

Gdzie moja torebka
Prezent od Edka
W niej moje myśli
I Moje plany
Co teraz zrobię Edku kochany
Rany...

Przyśni mi się
Podróż w dal
A ty Edek się odwal
Masz mnie
Tu jak w banku, Edek
Zrób ten skok
I daj mi spać
Kurwa mać
Kurwa mać

Gdzie moja torebka
Prezent od Edka
W niej moje myśli
I moje plany
Co teraz zrobię Edku kochany
Rany...

Dobranoc
Idę spać
Kurwa mać
Kurwa mać
Dobranoc
Idę spać
Kurwa mać
Kurwa mać

Dobranoc
Idę spać
Kurwa
Maaa-ć

*** Thanx a lot to Billy for this one ***

Siku

Sise
Ane sathe onthe

Ineesane aesathe onthe

Ima sa
Ima sa
Imthe

Ima sa
Ima sa
Imthe

*** Thanx a lot to Billy for this one ***

W deszczu maleńkich żółtych kwiatów

( Myslovitz ft. Maria Peszek – Happiness Is Easy, 2006 )

Pójdziemy ze sobą powoli obok
do końca wszystkiego żeby zacząć na nowo
Bez słowa i snu w zachwycie nocą
a bliskość rozproszy nasz strach przed ciemnością

Będziemy tam nago biegali po łąkach
Okryją nas drzewa gdy zajdą wszystkie słońca
I czując cię obok opowiem o wszystkim
Jak często się boję i czuję się nikim

Twoje łzy miażdżą mi serce
I opadam i wzbijam się
Ciągle chce więcej

Po drugiej stronie
Na pustej drodze
Tańczy mój czas
W strugach deszczu dni toną
Dotykam stopą dna

Po drugiej stronie
Na pustej drodze
Czy to ty?
Ktoś głaszcze mnie po włosach
Nie mówiąc prawie nic

Pójdziemy ze sobą powoli obok
Do końca wszystkiego żeby zacząć na nowo
W deszczu maleńkich żółtych kwiatów
W spokoju przy sobie nie czując czasu

Twoje łzy miażdżą mi serce
I usycham i kwitnę
I ciągle chcę więcej

Po drugiej stronie
Na pustej drodze
Tańczy mój czas
W strugach deszczu dni toną
Dotykam stopą dna

Po drugiej stronie
Na pustej drodze
Czy to ty?
Ktoś głaszcze mnie po włosach
Nie mówiąc prawie nic

*** Thanx a lot to Billy for this one ***

The Lyrics HomepageThe New Lyrics additions or correctionsCome and chat on the forumMy lyrics requestThe Statistics of the lyrics page