![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
|
|
|
|
|
B i o g r a p h y Maria Peszek was
born in 1973 in Wroclaw into a family of actors, including her father Jan and
brother Blazej. In an interview she said: "I always knew I'd be an artist. At
first I wanted to work in the circus, later then I dreamt about a career in
opera, after that I already knew I would become an actress." (Gazeta in Krakow,
no. 131, 7-8 June 1997). In 1996, she graduated from the acting school in
Krakow. |
|
Maria Awaria - 2008-09-19 - Miś Kobiety Pistolety Marzne bez ciebie Rosól Milosc w systemie Dolby Surround Reks Hujawiak Maria Awaria Superglue Ciało Rozpuda Hedonia Ładne słowa Muchomory |
Non albums Tracks - Misc -
Deszcz |
*** Thanx a lot to Finula for these lyrics ***
Moje miasto
Ze światła poczęte
Moje miasto
Z deszczu wyżęte
Moje miasto
Ze światła poczęte
Moje miasto
Z deszczu wyżęte
Moje miasto
Z puzzli domów
Samochodów i wind
Mieszkańców
Mętów przekrętów
Psów sklepów
Dyskotek i kin
Szpitali cmentarzy
I gliniarzy
Bazarów browarów
I kiosków
Hipermarketów
Gadżetów
Pseudofacetów
I superkobitek
Moje miasto
Przestrzeni rozbitek
Ze światła poczęte
Moje miasto
Z deszczu wyżęte
Moje miasto
Ze światła poczęte
Moje miasto
Z deszczu wyżęte
Moje miasto
Moje miasto
Na rogatkach niejasne
W centrum wyjaśnione marmurowe
Bankomatowe
Moje miasto
Z wyobraźni wykute
Mostami zasnute
Moje miasto
We mgle ginące
W słońcu się rozciągające
Moje miasto
Martwe w nocy
O świcie
Tramwajami rozwożące znowu życie
Ze światła poczęte
Moje miasto
Z deszczu wyżęte
Moje miasto
Ze światła poczęte
Moje miasto
Z deszczu wyżęte
Moje miasto
Miasto moje
W tobie moje niepokoje
Ze światła poczęte
W tobie moje niepokoje
Z deszczu wyżęte
W tobie moje niepokoje
Wiecznie niewyspane
W tobie moje niepokoje
Ćmy
Ja i ty
Nocne miasta ćmy
Ty i ja
Dziwne miasta dwa
Lubię cię
Bo nigdy nie zostajesz na dłużej
Niż na jedną noc
Gdy cię nie ma
Wtedy ciebie zastępuje
Czarny nocy koc
Ja i ty
Nocne miasta ćmy
Ty i ja
Dziwne miasta dwa
Niczego więcej nie chcę
Niczego nie muszę
Niczego już nie szukam
Śpimy przytuleni
Jak dwoje szczeniąt
Którym zdechła suka
Ja i ty
Nocne miasta ćmy
Ty i ja
Dziwne miasta dwa
Niczego więcej nie chcę
Niczego nie muszę
Niczego już nie szukam
Śpimy przytuleni
Jak dwoje szczeniąt
Którym zdechła suka
Mam kota
Mam kota
Na gorącym dachu mojej głowy
On czuwa
Nad smakiem i kolorem
Moich nocnych spraw
Chociaż ciemno
On w środku się żarzy
W mroku błyszczy
Ja mruczę i marzę, że
Mam psa na niebie
Wyprowadzam go na spacer wśród gwiazd
Bez smyczy
Bez kagańca hula
Wśród niebieskich traw
Chociaż ciemno
On w środku się żarzy
W mroku błyszczy
Ja gwiżdżę i marzę, że
Mam kota
Na gorącym dachu mojej głowy
On czuwa
Nad smakiem i kolorem
Moich nocnych spraw
Chociaż ciemno
Ja w środku się żarzę
Świecę mrokiem
I tęsknie za smokiem
Tęsknie za smokiem
Tęsknie za smokiem
Tęsknie za smokiem
Sms
Samolot pisze wiersz na niebie
Wysyłam go do ciebie
Taki krótki esemes:
Czekam
Przyleć
I mnie weź
Czekam
Przyleć
I mnie weź
Czekam
Przyleć
I mnie weź
Czekam
Przyleć
I mnie weź
Chcę pokochać anioła
Który ma na moim punkcie fioła
Chcę pokochać anioła
Który ma na moim punkcie fioła
W mojej nieziemskiej sukience
Bierze mnie naprędce
I nie muszę być
Dla niego wcale goła
Kwadratura koła
Dla niego wcale goła
Kwadratura koła
Polecimy razem na niebieskie łąki
Tam się wystroimy
Jak gwiezdne pająki
Polecimy razem na niebieskie łąki
Tam się wystroimy
Jak gwiezdne pająki
Samolot pisze wiersz na niebie
Wysyłam go do ciebie
Taki krótki esemes:
Czekam
Przyleć
I mnie weź
Czekam
Przyleć
I mnie weź
Czekam
Przyleć
I mnie weź
Czekam
Przyleć
I mnie weź
Czekam
Przyleć
I mnie weź
Czekam
Przyleć
I mnie weź
Czekam
Przyleć
I mnie weź
Czekam
Przyleć
I mnie weź
Czekam
Przyleć
I mnie weź
Czekam
Przyleć
I mnie weź
Czekam
Przyleć
I mnie weź
Czekam
Przyleć i...
Ballada nie lada
Ballada to nie lada
Nie lada ballada
O dziewczynie
Która pracowała
W punkcie skupu i sprzedaży ciała
Ale się źle sprawowała
Bo się nie sprzedawała
Tylko za darmo się oddawała
Miną nadrabiała
Czego nie zdołała zrobić
Przy użyciu swego ciała
Ale pieniędzy nigdy nie brała
Więc korzyści
Punkt skupu i sprzedaży ciała
Z niej żadnej nie miał
A bardzo tego chciał
Bo tak absurdalnie się sprzedawała
Ballada to nie lada
Nie o ladacznicy
Ani ulicznicy
Bo się udzielała
W bardzo szacownej dzielnicy
Luksusowych dziwek
Najdroższych używek
Luksusowych dziwek
Najdroższych używek
Raz gorąco zaprotestowała:
Tego nie zrobię
Klient mi żąda
Bym się mu pokazała
Zupełnie bez ciała
Chce bym się kochała z nim
Samą duszą
A przecież duszę
Zawsze przy tym duszę
By dusza nic nie czuła
Choćbym sama była
Nawet bardzo czuła
Występna więc była
I dla wszystkich dostępna
Choć się wciąż broniła
Przed praniem pieniędzy
W pralce swego ciała
Ale i tak się do nieba nie dostała
Bo zamknięte na cztery jest spusty
Dla pracowniczek rozpusty
Ballada to nie lada
Nie o ladacznicy
Ani ulicznicy
Bo się udzielała
W bardzo szacownej dzielnicy
Luksusowych dziwek
Najdroższych używek
Luksusowych dziwek
Najdroższych używek
Pieprzę cię
miasto
Pieprzę cię miasto
Twoje krwawe dzieje
Bledną gdy dnieje
Pieprzę cię miasto
W tobie sobie mieszkam
Co nie znaczy
Ze spieprzam
Lub że się dobrze tu czuję
Po chuje
Pieprzę cię miasto
Chodzę własnymi drogami
A ty mi je wyznaczasz
Swymi przystankami
Pieprzę cię miasto
Jesteś jak stare ciasto
Miasto-pasożycie
Pieprzę cię nad życie
Ale też nie widzę
Innego miast ciebie
Więc pieprzę cię miasto czule
Bo jesteś moim miastem
Któremu znów wrzasnę
Pieprzę cię miasto
Pieprzę cię miasto
Pieprzę cię miasto
Pieprzę cię miasto
Truje mnie miasto
Upija mnie miasto
Przeraża mnie miasto
Zachwyca mnie miasto
Zabija mnie miasto
I wskrzesza mnie miasto i
Pieprzę cię miasto
Pieprzę cię miasto
Mania z miasta
Miasto mania
Maniakalna
Horrendalna
Absurdalna
Łatwopalna
Absurdalna
Łatwo
Pieprzę cię miasto
Pieprzę cię miasto
Czarny worek
Zamknij drzwi
Bóg z nas drwi
Przytul mnie
Boję się
Czarny worek trupów wbród
Koniec świata, umarł bóg
Idzie zimne i nieznane
Idzie wielkie mózgów pranie
Czarny worek trupów wbród
Koniec świata, umarł bóg
Kochaj mnie
Jeszcze czas
Bo za chwilę
Nie ma nas
Idzie straszne i nieznane
Idzie snów wymazywanie
Czarny worek trupów wbród
Koniec świata, umarł bóg
Przytul mnie
Kochaj mnie
Boję się
Boję się
Kocham cię i nie przestanę
Ale teraz koniec, amen
Czarny worek, pełna pustka
Suche morze, ślepe lustra
Czarny worek trupów wbród
Koniec świata, umarł bóg
Przytul mnie
Kochaj mnie
Boję się
Boję się
Przytul
Kochaj
Przytul
Kochaj
Kocham cię i nie przestanę
Ale teraz koniec, amen
Kocham cię i nie przestanę
Ale teraz koniec, amen
Lali lali
Do snu cię ukołyszę
Lecz wpierw się tobą nasycę
Zabiorę i przemycę
Twoją tajemnicę
Spij i śnij
Zaśnij
Dam ci maku
Mój ślimaku
Zaśnij
Zaśnij w mym hamaku
Przykryję cię sobą
Ciepłą mą osobą
Do snu cię utulę
Ciałem opatulę
Spij i śnij
Z moich ust ciemność pij
Z moich ust ciemność pij
Ukradnę cię
Zabiorę
Umyję i przebiorę za siebie
Lali lali
Będziesz w moim niebie
Spij i śnij
Z moich ust ciemność pij
Spij i śnij
Zaśnij
Mgła
Ja tam
Ty tu
Co noc
Bez snu
Tam ty
Tu ja
A między mgła
Docierasz do mnie przez tysiąc kilometrów
A ja się waham na brzegu centymetrów
I kocham cię
I waham się
Do ciebie chcę
Lap mnie łap
Jestem lekka jak ptak
Ja tam
Ty tu
Co noc
Bez tchu
Tam ty
Tu ja
A między mgła
Docierasz do mnie przez tysiąc kilometrów
A ja się waham na brzegu centymetrów
I kocham cię
I waham się
Więc skaczę w mgłę
Lap mnie łap
Jestem lekka jak ptak
A jak nie - nie ma mnie
A jak nie - nie ma mnie
A jak nie - nie ma mnie
A jak nie - nie ma mnie
A jak nie - nie ma mnie
A jak nie
Nie mam czasu na
seks
Tęsknota
We mnie siedzi
Jak drucik z miedzi
Się żarzy
Rzęsy mi parzy
Nie mam czasu na seks
A tak bardzo chciałabym mieć
Nie mam czasu na kochanie
Na pieprzoty, całowanie
Tęsknota
Spać nie daje
Aż serce staje
Umieram
I się rozbieram
Nie mam czasu na seks
A tak bardzo chciałabym mieć
Nie mam czasu na kochanie
Na pieprzoty, całowanie
Tęsknota
We mnie siedzi
Jak drucik z miedzi
Się żarzy
Parzy i parzy
Parzy i parzy
Parzy i parzy
Parzy
Nie mam czasu na seks
A tak bardzo chciałabym mieć
Nie mam czasu na kochanie
Na pieprzoty, całowanie
Na kochanie, całowanie
Na kochanie, całowanie
Na kochanie, całowanie
Na kochanie, całowanie
Na kochanie, całowanie
Na kochanie
Nie mam czasu na seks
Na kochanie, całowanie
Na kochanie, całowanie
Na kochanie, całowanie
Całowanie
Nie mam czasu na seks
A tak bardzo chciałabym mieć
Nie mam czasu na seks
Nie mam czasu na seks
Miły mój
Miły mój
Ty zawsze przy mnie stój
We śnie na jawie
Spotkajmy się na kawie
Miły mój
Ty zawsze przy mnie stój
Przez sen czuję cię
I śnię, że cię chcę
W nicość popłynę
Po czerwonym winie
W twoich dłoniach się rozpłynę
Zaciągam się tobą
Choć nie palę w nocy
Przyjdź mi do pomocy
Daj ogień i skręta
Śnią mi się bliźnięta
Daj ogień i skręta
Śnią mi się bliźnięta
Miły mój
Ty zawsze przy mnie stój
We śnie na jawie
Spotkajmy się na kawie
Miły mój
Ty zawsze przy mnie stój
Przez sen czuję cię
I śnię, że cię chcę
Zaciągam się tobą
Chociaż nie palę
Chociaż nie palę wcale
W nicość popłynę
Po czerwonym winie
W twoich dłoniach się rozpłynę
Miły mój
Ty zawsze przy mnie stój
We śnie na jawie
Spotkajmy się na kawie
Miły mój
Ty zawsze przy mnie stój
Przez sen czuję cię
I śnię, że cię chcę
La la la la la la la
La la la la la la la
La la la la la la la la
Miły mój
Ty zawsze przy mnie stój
Bo czy sen czy jawa
W moim ciele lawa
W moim ciele lawa
W moim ciele lawa
W moim ciele lawa

Jestem polarnym niedźwiedziem
Jestem misiem
Kochać chce mi się
Jestem misiem
Kochać mi się chce
Są kobiety pistolety
Marznę bez Ciebie
Marznę bez Ciebie
Lubię być kurą domową
Do pralki wrzucić problem wraz z głową
Pralka pierze, ja nie wierzę w nic
Słodko jest nie myśleć o niczym
Się zgubić we własnej spódnicy
Kochanie robię pranie...
Rosół z siebie robię
I podaję tobie
Wprost do ust
Mój niedzielny biust
Filety z twojej kobiety
Rosół z domowej kury
A na deser chmury
Jestem kura nioska
I kura beztroska
Zamiast jajek znoszę kilka bajek
Z głupich myśli się obieram
Do rosołu się rozbieram
Zrzucam pierze i nie wierzę w nic
Chcę być twoją kurką
Niedzielnym obiadkiem
Kuchennym fartuszkiem
Twoim cackiem z dziurką
Miłość w systemie Dolby Surround
W czwartek z mlekiem Bartek
W wannie pełnej mleka całowanie
Więc aż żal że słyszę
Przez mleczna ciszę
-Piosenka dla Zenka
Serce prawie pęka
Ale Bartka w tym mleku zostawiam
Wybiegam przez miasto się przeprawiam
Gdyż, z Zenkiem muszę się zapoznać
Jego dłonie w tłumie innych poznać
I już
W jakiejś bramie z Zenkiem
Śpiewamy piosenkę
Zenek bo miał okrutnie minową sukienkę
I już się zabiera do moich skarpetek
Kiedy z za węgla pojawia się Mietek
Objawia przecudnej urody napletek
Mietek
Z rozkosznie kłującym zarostem
Trochę smutnym wzrokiem
I z olbrzymim wzrostem
Mietka urok menela ciut mnie onieśmiela
Ale w jego oczach totalnie się topie
I przez cały miesiąc z Mietkiem
Jak z wyrokiem skazana żyję na najcudowniejsze na świecie kolana
Nie umiem żyć w mono
Wybieram stereo
A w ogóle lubię Love
W Dolby surround
Do you wanna play with me
Lost and fun
Do you wanna play with me
Lost and fun
Z modlitwy do Mietka
Wyrywa mnie głos Edka
A tak naprawdę nie głos a brzuch
Obleczony w najmiększą na tym świecie skórę
Edek przenosi mnie w rozkoszy Himalaje
Więc z Edka brzuchem przez blisko rok się nie rozstaję
Kolej na wiek Waldka co ma piękne stopy
Na których razem wchodzimy do Europy
Sylwka którego brwi
Otwierają mi kosmosu drzwi
I Władka z torsem niczym czekoladka
Nie umiem żyć w mono
Wybieram stereo
A w ogóle lubię Love
W Dolby surround
Do you wanna play with me
Lost and fun
Do you wanna play with me
Lost and fun
Nie umiem żyć w mono
Wybieram stereo
A w ogóle lubię Love
W Dolby surround
Do you wanna play with me
Lost and fun
Do you wanna play with me
Lost and fun
Na słowo sex
Odezwał się Reks
Pod stołem siedział
Z nami pod społem
Zawył z tęsknoty do mojej cnoty
Z całej swe psiej istoty
Szukał miejsca na psoty
Ignorował koty
Polował na stonogi
I odrzucał pierogi
Reksio do nogi
Przerobie na hot-dogi
Poliż mnie, i'm polish
Albo jeśli wolisz
Możesz mnie posolić
Maria Awaria
W głowie mi się przepaliły wszystkie bezpieczniki
Szlag trafił święty spokój, roztrzaskał liczniki
Cała jestem bałaganem i Twoim wojennym stanem
Nie nie nie
Nie jestem spokojna
W mojej głowie wojna
Maria Awaria inwentaryzacja
Przerwa w dostawie spacja
Sama jestem sobie winna
Jestem inna niż powinnam
Poza normę wystrzelona i wykolejona
Maria Awaria inwentaryzacja
Przerwa w dostawie pałza spacja
Niezależna stacja
Ja ocean niespokojny
W mojej głowie gwiezdne wojny
Poza normę nie wystrzelam
I raz po raz wykolejam
Rozpadam się na kawałki,
Moje ciało samo wstało i się do goła rozebrało
Twemu ciału się przyjrzało i się mu zachciało
Ciało z ciałem się spotkało
Ciało Ciału powiedziało "ciał ciał"
I sie stało
Ciało z ciałem się skleiło
Ciału ciało ciała dało
Ciałom razem było miło
Chociaż ciągle było mało
Ciało z ciałem czary mary
To moje wyznanie wiary
Oto moja w ciało wiara
Od niej temu światu wara
Wierze w ciała zmartwychwstanie
Poprzez czułośc przez kochanie
Ciało z ciałem niech się sklei
Od niedzieli do niedzieli niech trwa
Ciała z ciałem modlitwa aaaaaaaa
Wierze w ciała zmartwychwstanie
Poprzez czułośc przez kochanie
Ciało z ciałem niech się sklei
Od niedzieli do niedzieli niech trwa
Przyszło do mnie Twoje ciało
Mego ciała zażądało
Moim ciałem się przykryło
Bo zimno mu było
Ciało z ciałem się spotkało
Ciało ciału powiedziało
"ciał ciał"
I się stało
Ciało z ciałem się skleiło
Ciało ciału sie oddało
Ciału z ciałem było miło
Chociaż ciągle było mało
Rozkładam ręce
Rozsuwam uda
Leżę bezbronna
Jak rozpuda
Leżę na wznak
I tak chcę, tak
Kładę się na wznak
I tak chcę, tak
Lubię Twoje to
I lubię też tamto
Kiedy tamto wstaje
Ja się staję
Nimfomańką
Leżę na trawie
Martwa prawie
Na Ciebie czekam
Rdzą się powlekam
Leżę na wznak
I tak chcę, tak
Kładę się na wznak
I tak chcę, tak
Lubię Twoje to
I lubię też tamto
Kiedy tamto wstaje
Ja się staję
Nimfomańką
Otwieram usta
Otwieram okno
Na Ciebie czekam
Mi mokro
Nie mam najmniejszych złudzeń
Co do przyszłych przebudzeń
Choć bardzo bym chciała, jak inni by chcieli
Po śmierci obudzić się
w nieba pościeli
Ciało pielęgnuje bo jest domem duszy
I gdy jest mi dobrze
Moja dusza mruczy
Nie mam najmniejszych złudzeń,
Co do przyszłych przebudzeń
Choć bardzo bym chciała, jak inni by chcieli
Po śmierci obudzić się
w nieba pościeli
Ciało pielęgnuje bo jest domem duszy
I gdy jest mi dobrze
Moja dusza mruczy
Więc zamiast tu stygnąć
W strachu przed wiecznością
Ja wolę bezwstydnie
Namakać czułością
Rzekły mi cioty z unijnej wspólnoty
Że ładne słowa to
Nie jestem dziś w sosie
By się pozbyć złych humorów
Muchomory na humory
Grzybki w sosie na muchy w nosie
Muchomory na humory
Grzybki w sosie na muchy w nosie
Muchomory na humory
Grzybki w sosie na muchy w nosie
Muchomory na humory
Grzybki w sosie na muchy w nosie
Muchomory na humory
Grzybki w sosie na muchy w nosie
Nie jestem dziś w sosie...

|
(Studio /home recording/ version)
|
(Live at Punkt, October 4, 2006) |
*** Thanx a lot to Billy for this one ***
(Live at Punkt, October 4, 2006)
Dobranoc
Idę spać
Kurwa mać
Kurwa mać
Gdzie moja torebka
Prezent od Edka
W niej moje myśli
I moje plany
Co teraz zrobię
Rany...
Sama spędzę noc
We dwoje
Z moim cieniem
I nadzieniem
Jeśli chcesz
tu do mnie trafić
adres sobie Edek zapisz
Mania
Ulica kochania
Mania
Ulica kochania
Gdzie moja torebka
Prezent od Edka
W niej moje myśli
I Moje plany
Co teraz zrobię Edku kochany
Rany...
Przyśni mi się
Podróż w dal
A ty Edek się odwal
Masz mnie
Tu jak w banku, Edek
Zrób ten skok
I daj mi spać
Kurwa mać
Kurwa mać
Gdzie moja torebka
Prezent od Edka
W niej moje myśli
I moje plany
Co teraz zrobię Edku kochany
Rany...
Dobranoc
Idę spać
Kurwa mać
Kurwa mać
Dobranoc
Idę spać
Kurwa mać
Kurwa mać
Dobranoc
Idę spać
Kurwa
Maaa-ć
*** Thanx a lot to Billy for this one ***
Siku
Sise
Ane sathe onthe
Ineesane aesathe onthe
Ima sa
Ima sa
Imthe
Ima sa
Ima sa
Imthe
*** Thanx a lot to Billy for this one ***
W deszczu maleńkich żółtych kwiatów
( Myslovitz ft. Maria Peszek – Happiness Is Easy,
2006 )
Pójdziemy ze sobą powoli obok
do końca wszystkiego żeby zacząć na nowo
Bez słowa i snu w zachwycie nocą
a bliskość rozproszy nasz strach przed ciemnością
Będziemy tam nago biegali po łąkach
Okryją nas drzewa gdy zajdą wszystkie słońca
I czując cię obok opowiem o wszystkim
Jak często się boję i czuję się nikim
Twoje łzy miażdżą mi serce
I opadam i wzbijam się
Ciągle chce więcej
Po drugiej stronie
Na pustej drodze
Tańczy mój czas
W strugach deszczu dni toną
Dotykam stopą dna
Po drugiej stronie
Na pustej drodze
Czy to ty?
Ktoś głaszcze mnie po włosach
Nie mówiąc prawie nic
Pójdziemy ze sobą powoli obok
Do końca wszystkiego żeby zacząć na nowo
W deszczu maleńkich żółtych kwiatów
W spokoju przy sobie nie czując czasu
Twoje łzy miażdżą mi serce
I usycham i kwitnę
I ciągle chcę więcej
Po drugiej stronie
Na pustej drodze
Tańczy mój czas
W strugach deszczu dni toną
Dotykam stopą dna
Po drugiej stronie
Na pustej drodze
Czy to ty?
Ktoś głaszcze mnie po włosach
Nie mówiąc prawie nic
*** Thanx a lot to Billy for this one ***
